Aktualności

 Patron szkloły

  Dyrekcja

  Nauczyciele

 Dokumenty szkoły

 

 Kontakt

 Galeria

 Uczniowie

 Plany lekcji

 Kalendarz szkolny

 SKKT PTTK Nr3

 Chemia

 Zajęcia pozalekcyjne

 Sport

 Samorząd Szkolny

 Szkolne Koło Caritas

 Dzieje Zaczernia

 Historia Szkoły

 Klub Europejski

 Język polski

 Język angielski

 Rada Rodziców

Google

Nakarm głodne dziecko - wejdŸ na stronę www.Pajacyk.pl

Dziecko w sieci

 

 

V Rajd Bieszczadzki

20-21 września 2014 r.

trasy:

20 września 2014 r.

Zaczernie - Sanok - Lesko - Ustrzyki Górne - Szeroki Wierch - Tarnica (1346m) - Wołosate - Wetlina - Kalnica

21 września 2014 r.

Kalnica - Wetlina - Przełęcz Wyżniańska - Połonina Caryńska (1239m) - Przełęcz Przysłup Caryński - Magura Stuposiańska (1016m) - Dwernik - Zaczernie

 

Po prawie trzyletniej przerwie ponownie ruszyliśmy na bieszczadzkie szlaki. Był to nasz V Rajd Bieszczadzki 20-21 września 2014 r. Tradycyjnie wyruszyliśmy o 6 rano z Zaczernia. Po drodze zabraliśmy kilka osób i w grupie liczącej 29 miłośników turystyki udaliśmy się w trasę. Podróż w autokarze przebiegła w miłej atmosferze, nasz pan przewodnik Marcin umilał nam czas opowiadając o różnych ciekawych obiektach, które mijaliśmy po drodze. Zatrzymaliśmy się na śniadanie w Słodkim Domku w Lesku. Dzieci zjadły po dużym ciachu aby nabrać energii do wędrowania po górach. Dojechaliśmy do Ustrzyk Górnych i po wstępnych przygotowaniach o godz.10 wyruszyliśmy na szlak. Piękne słoneczko, które nam towarzyszyło w podróży schowało się niestety za chmurami. My zaczęliśmy się piąć w górę przez las w kierunku Szerokiego Wierchu. Po około dwóch godzinach dotarliśmy na Szeroki Wierch, niestety trzeba było ubierać kurtki i peleryny bo bardzo wiało i zaczął kropić deszcz. Nie było żadnych widoków otaczała nas mleczna mgła. Na Przełęczy pod Tarnicą przywitał nas tłum turystów byliśmy miło zaskoczeni, że mimo brzydkiej pogody jest nas tak dużo. Po 15 minutach zdobyliśmy najwyższy szczyt Bieszczad Zachodnich - Tarnicę (1346m). Większość z nas była tam pierwszy raz. Tradycyjnie pan Marcin uwiecznił całą grupę na zdjęciu pod krzyżem. Ze względu na pogodę zmieniliśmy trasę ,zamiast Bukowego Berda wybraliśmy Wołosate. Około godz.14 rozpadał się ulewny deszcz, niektórzy nasi nieprzygotowani turyści przemokli do majtek. O godzinie 15 zeszliśmy do Wołosatego. Autokar zawiózł nas do schroniska w Kalnicy, gdzie mogliśmy się przebrać i rozlokować. Około godz.17 pojechaliśmy na pyszne ruskie pierogi do p. Maja w Wetlinie (niektórzy prosili o dokładkę). Po drodze zrobiliśmy zakupy w sklepie i wróciliśmy do schroniska. Atrakcją wieczoru było kibicowanie naszym siatkarzom. Koło północy już wszyscy umyci i najedzeni turyści zasnęli . Niedzielę 21.09.zaczęliśmy dość wcześnie bo około godz. 6.30 (śniadanie, sprzątanie) i o 8 wzięliśmy udział w Mszy Św. w kościele w Wetlinie. O godz. 9.30 wyszliśmy z Przełęczy Wyżniańskiej i ruszyliśmy w kierunku Połoniny Caryńskiej. Podejście było bardzo strome, niektórzy nasi młodzi turyści mieli chwile załamania ale pomalutku udało się nam dojść do grzbietu połoniny. Niestety pogoda znowu zaczęła się nam psuć, ciemne chmury, mgła i wiatr. Przeszliśmy część grzbietu Połoniny Caryńskiej do wysokości 1234m. Zejście do Przełęczy Przysłup Caryński (785m) było dość trudne, stromo, ruchome kamienie i trochę błota. Mimo to dość szybko dotarliśmy do schroniska, przywitało nas słoneczko, mogliśmy coś zjeść i odpocząć przed dalszą drogą. Wyruszyliśmy w kierunku ostatniego w tym rajdzie szczytu Magury Stuposiańskiej (1016m).Początek był trudny prowadził stromo w górę przez las. Po osiągnięciu szczytu wcale nie było łatwiej. O godz.14 znowu zaczął nam padać deszcz. Zejście było bardzo strome, a śliskie kamienie i błoto wcale nie ułatwiało zadania. Niejeden z nas zaliczył niekontrolowany upadek czy telemark w błocie. Po 1,5 godzinie doszliśmy do Dwernika. Musieliśmy umyć nasze buty z błota lub przebrać, ponieważ nie chcieliśmy zabrudzić autokaru. Wszyscy byli zadowoleni, że nasza wspinaczka już się zakończyła. W nagrodę pan Marcin Kowalski zabrał nas znowu do Słodkiego Domku. Mogliśmy się najeść ciastek do syta ,a były naprawdę bardzo dobre. Po ciastowym szaleństwie wyruszyliśmy w drogę powrotną. Do Zaczernia dotarliśmy około godz.20. Nasza wyprawa zakończyła się szczęśliwie, wróciliśmy trochę zmęczeni ale bardzo zadowoleni. Do spotkania na następnej wyprawie.

 

 

Wpis do książeczki GOT

 

 
Copyright 2006-2014 Zespół Szkół w Zaczerniu